Potencjalne problemy rynku najmu instytucjonalnego

Rynek najmu instytucjonalnego (PRS, od angielskiego Private Rented Sector), czyli rynek prywatnych podmiotów zajmujących się na wielką skalę skupowaniem lub budowaniem nieruchomości w celu ich wynajmu, może ulec istotnym zawirowaniom w Berlinie. W stolicy Niemiec zostało bowiem przeprowadzone we wrześniu referendum w sprawie wywłaszczenia takich nieruchomości.

Do referendum doszło na skutek inicjatywy organizacji pozarządowych oraz mieszkańców, oskarżających PRS o nadużywanie swojej dominującej pozycji i dyktowanie coraz wyższych stawek czynszu najmu. W referendum 53% głosujących opowiedziało się za wykupem lokali przez władze miasta, co miałoby na celu zahamowanie gwałtownego wzrostu stawek czynszu. Szacuje się, że w rękach PRS w Berlinie jest od 200 do 250 tysięcy mieszkań (czyli około 10%).

Warto zauważyć, że jedynie co szósty mieszkaniec Berlina jest właścicielem mieszkania, w którym mieszka, co sprawia, że wzrost stawek czynszu jest problemem dotyczącym znaczącej większości mieszkańców. Należy jednak podkreślić, że referendum nie jest wiążące dla władz Berlina, a tym samym nie jest przesądzone, czy dojdzie do wywłaszczenia koncernów mieszkaniowych. Również w Polsce kwestia PRS coraz częściej pojawia się w dyskursie medialnym, a jedna z niedawnych wypowiedzi wiceministra rozwoju Piotra Uścińskiego na antenie radia RMF FM, odnosząca się właśnie do kwestii PRS, wywołała lawinę spekulacji i obaw odnośnie tego, czy rząd nie planuje wprowadzić podatku katastralnego. Informacje te były jednak dementowane przez Ministerstwo Finansów w oficjalnych komunikatach.

Warto podkreślić, że sytuacja nad Wisłą, przynajmniej na razie, znacząco różni się od tej, którą obserwujemy w Berlinie. Dwóch największych graczy w Polsce dysponuje łącznie mniej niż 5 tysiącami mieszkań (Resi4Rend – około 2140 i Fundusz Mieszkania na Wynajem  – około 1900), co jest niewielką częścią zasobu, jakim dysponują niemieccy giganci tacy jak Deutsche Wohnen, (będący właścicielem ponad 110 tysięcy mieszkań), Vanovia (ponad 43 tysiące) czy Adler Group (dysponujący niemal 20 tysiącami mieszkań). W związku z powyższym, podobne działania w Polsce są obecnie raczej mało prawdopodobne. Może to jednak ulec zmianie ze względu na bardzo wysoką inflację oraz stale rosnące ceny nieruchomości, co może powodować, że w niedalekiej przyszłości na nabycie mieszkania będzie stać jedynie niewielką część społeczeństwa, a pozostali będą zmuszeni do ich wynajmowania od komercyjnych podmiotów.